//
you're reading...
Ogólne informacje

Beyblade Super Deck – fotounboxing.

Jakiś czas temu sobie zamarzyłam, że powinnam uzupełnić swoją kolekcję o nowe beye w ekonomicznej cenie. Głównie z racji ścisłych funduszy zaczęłam szukać na ebay’u setów w przystępnej cenie i tak oto, trafiłam na Super Deck. Juz jakiś czas temu chciałam go kupić z uwagi na dwa elementy: Librę i Pegasisa z najwcześniejszej serii beyów Metal Fight.


Wgle zaskoczyło mnie, że moja paczuszka z dalekiej Azji przybyła w 7 dni roboczych. Pani poczta zapukała, odebrałam, zupełnie zaskoczona, a potem rozpakowałam. Kiczowe, plastikowe opakowanie przypominające te od Hasbro wcale mnie nie zniesmaczyło. Ani trochę. Moje oczy przykuły od razu części (kolejne WD do kolekcj, yay, to już chyba 5, albo 6).

Jak widać, jest tego niemało. Mamy metal face, defensywne tipy i ofensywne tracki (co to za kombinacja, w ogóle?)

Strasznie się cieszę, że zamówiłam ten set. Kilka dni wcześniej połamał mi się gwint w jednej z moich oldschoolowych metal face’ów i czułam się tak jakoś ubogo z dwiema. Zupełnie zapomniałam, że w Super Decku jest to akcesorium.

Zacznijmy od Pegasisa. Jaki Pegasis jest, każdy widzi, ale przede wszystkim, jest śliczny. Turkusowo-srebrny, ciężkawy, cięższy od Storm (ze Storm Pegasisa), ogólnie, zadowalający w wyglądzie.

Poniżej Pegasisa w opakowaniu znalazły się 85 i RF. Mój trzeci RF i drugi track o wymiarze 8,5 mm wysokości. Niebieściutkie. RF się przyda, wszyscy dobrze wiemy, ze mimo słabej staminy, ten tip jest naprawdę potworem ataku. 85 idealnie współgra z gumowymi, atakującymi tipami, zawsze się przyda coś na zmianę.
Libra. Wheel, który był zabanowany i odbanowany w meta-game’ie, wheel, który krótko po odbanowaniu przeszedł do lamusa, głównie przez pojawienie się Wheela Basalt/Twisted na arenach beyblade. Odpowiednio rozłożona ciężkość + interesujący design = w sumie się nie dziwię, że ten wheel jest prawie nieosiągalny na ebay’u.

100 i D. bardzo dziwna kombinacja powodująca, że bey po złożeniu wyglądał nienaturalnie nisko i mimo właściwości D do zachowywania równowagi w wirowaniu, wheel nieomal ocierał się o powierzchnię, kiedy został uderzony i lekko wyprowadzony z balansu. Ja rozumiem, to tylko tak, o tylko w secie, normalnie te części nie idą ze sobą w parze. Mimo wszystko, wygląda to komicznie.

Ostatnim bey’em w zestawie był Burn Cancer (albo Gasher, jak kto woli, aczkolwiek na clear wheelu mamy wyraźnie napisane „cancer”)Rozpływam się wręcz nad pięknością clear wheela. Jest śliczny. Ba, idealny. A poza tym, jest neonowy i „disco”. Jaki Burn jest każdy wie. Każdy, kto widział wersję Takary na żywo. Wygrawerowane „Burn Wheel” dodaje tylko „ognia” tej części.

Częściami przy Burn Cancerze były 90 i WD.
Na koniec zbiorcze foto bohaterów dzisiejszego wpisu:

I to by było na tyle. Na dziś. Póki co nie zabieram się za serię Zero G; mam zapotrzebowanie na kilka bey’ów z serii metal masters, a poza tym, kolekcja się domaga Dark Cancera z cześcią CH120.
Cześć!

About Kage

Kage, 24. Testing new Iron Man suits. Playing poker with Avengers on Monday afternoons. Eating books for breakfast. Addicted to music.

Dyskusja

3 thoughts on “Beyblade Super Deck – fotounboxing.

  1. Piękne beye. Nienawidzę kolorowych wheelów bo szkoda nimi grać xd

    Posted by tybuch | 07/08/2012, 7:02 pm
  2. pikny zestaw też chce taki

    Posted by Rados15 | 07/08/2012, 7:25 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: